Klub na dziko – Wioska na drzewach

Dwa i pół, cztery, sześć lub osiem, a także 12 km wysiłkowe trekkingu z kijkami (tzw. nordic walking). Zmuszanie własnego organizmu do wysiłku jest niezbędne by o nie właściwie dbać. W pewną sobotę ponad 16 km z Wólki Węglowej do Truskawki (ponad 16 km po szlakach w Kampinoskim Parku Narodowym). Wycieczkę pieszą zorganizował Klub na Dziko w Filii BOK przy ul. Estrady 112 dzięki nieodzownemu Łukaszowi Tulejowi.

Długość trasy niestanowiąca nawet wyzwania, nawet z plecakiem… Prawie nie dałem rady. Doszedłem bo o wycofaniu nie było nawet mowy. Kondycja, częściowo pewnie tak, po zimie. Zbagatelizowałem przede wszystkim pierwsze oznaki i dopadła mnie migrena. Zmiana pogody była jedynie katalizatorem.

Zaplanowaną trasą jeszcze nigdy nie szedłem, tzn. częściowo tymi szlakami jak najbardziej, a kiedyś kiedy prowadziłem drużynę harcerską nawet bardzo często. Po kursie przewodników po Puszczy Kampinoskiej na samą puszczę patrzę już nieco inaczej. Kiedyś dla przykłady umykały mi jakby sosny kandelabrowe (ilustracja 1), a dziś widzę je jakże często 🙂

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 1. Podczas marszu – sosna kandelabrowa.

Teoretycznie przy intensywności moich migren jej nie mam… kwestia przyjętych standardów diagnostycznych choć leczenie to samo. W każdym razie nadwrażliwość na światło (nie było tym razem źle), na hałas… (ilustracja 2) Stanowiłem nieco obciążenie dla grupy, która musiała, jak trzeba, zwracać na mnie uwagę. Dziękuję Wam. Na szczęście potem udało się zorganizować stosowny lek i ożyłem. Wniosek, trzeba zadbać o własną apteczkę i nie bagatelizować objawów.

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 2. Hałas w głębi Puszczy Kampinoskiej to przede wszystkim lądujące samoloty.

Wracając do hałasu to jest to temat drażliwy w niektórych kręgach. Ja osobiście wolę ciszę, której mieszkając przy pewnej ulicy po prostu nie mam. Jednak mieszkam gdzie mieszkam i jest jak jest co nie oznacza, że nie może być “ciszej”.

Idąc do Puszczy Kampinoskiej idę z nadzieją na spokój i wyciszenie. Ultralekkie samoloty przemierzają niebo nad pobliską mi puszczą z warkotem silników. Pomijam pogotowie ratunkowe i helikoptery służby mundurowych. W zależności od kierunku wiatru od strony puszczy samoloty podchodzą do lądowania na lotnisku na Okęciu. O ciszy nie ma mowy. W niektórych miejscach słychać szum miejski, czy samochodów z pobliskich dróg.

Hałas jest jednym z czynników niekorzystnych z punktu widzenia rysia i stanowi jeden z powodów, dla których reintrodukcja nie osiągnęła pełnego sukcesu.

Puszcza Kampinoska to miejsca z historią, jak każde. Tu jednak niemało miejsc i artefaktów związanych jest z II WŚ (ilustracja 3).

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 3. Kamień Ułanów Jazłowieckich.

Z miejsca upamiętnionego Kamieniem 19 września 1939 roku szwadrony XIV pułku Ułanów Jazłowieckich wyruszyły do walki w okolicach Wólki Węglowej. Celem było otwarcie korytarza dla oddziałów armii “Poznan” i armii “Pomorze” przebijających się do Warszawa celem wsparcia jej obrony.

Wędrowanie dla mnie to walory krajoznawcze, wręcz “cieszenie wzroku” i wizualne doświadczanie piękna przyrody (ilustracja 4, 5, 6, 7).

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 4. Kładka przy terenach podmokłych.
po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 5. Przewrócone, spróchniałe drzewo.

Budowa kładek umożliwia turystyczne eksplorowanie tych części parku, których dostępność ze względu charakter bagienny, podmokły byłaby wysoce utrudniona.

W Kampinoskim Parku Narodowym przyjęta jest zasada, że niezależnie od lokalizacji (obszary ochrony ścisłej i nie tylko) nie dokonuje się działań czynnych przy drzewostanie starszym niż 100 lat. Zatem kiedy takie drzewo wyniku jakiegokolwiek zdarzenia zostanie przewrócone nie są podejmowane żadne działania za wyjątkiem udrożnienia przejścia (jeżeli to konieczne) i prowadzenia akcji gaśniczej.

Klub na Dziko to przede wszystkim Łukasz Tulej, sąsiad, przyjaciel, podróżnik , survivalista prowadzący działania edukacyjne w obszarze przetrwania w dzikiej przyrodzie, radzenia sobie z własnymi lękami oraz wyprawy (np. selwa w Peru, pustynia w Jordanii). Podczas tej wycieczki coraz przystawaliśmy by usłyszeć jak jakaś roślina może być wykorzystana w zielonej kuchni.

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 6. Strumień i tam gdzieś traszka.
po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 7. Pole konwalii.

Trudno w pełni oddać piękno lasu, czy to zdjęciami, czy słowami. Trzeba najlepiej samemu powędrować i przeżyć, doświadczyć puszczy.

Truskawka

Truskawka (ilustracja 8), miejsce niebanalne, jakby nie z tego świata i w dodatku pozwala zwolnić czas. Konie są tu głównymi mieszkańcami, a my jakbyśmy tylko wpadli przelotem.

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 8. Koń jaki jest każdy widzi – Truskawka.
Wioska na drzewach

Z mojej perspektywy równie ciekawa, a może ciekawsza bo konno nie jeżdżę, była i jest swoista wioska na drzewie (ilustracja 9 i 10). Profesjonalnie przygotowane platformy są zawieszone za pomocą taśm (pasów) na drzewach. Można wypożyczyć materac wojskowy, w niektórych kręgach zwany lenteksem 😉 i przespać się właśnie na platformie. Ciekawe, warte przeżycia doświadczenie.

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 9. Wioska na drzewach w Truskawce.
po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 10. Na platformie w promieniach zachodzącego Słońca – wioska na drzewach, Truskawka.

Przewidywana była burza w nocy, a więc przygotowałem się na taką ewentualność. Śpiwór pożyczyłem od syna (okazał się za mały, śpiwór oczywiście). Na szczęście miałem ocieplaną bieliznę termoaktywną z kominiarką. Pomimo tego, pomimo brak opadów około 4 nad ranem zrobiło mi się konkretnie zimno.

Doznając dreszczy nad którymi nie szło już tak łatwo zapanować postanowiłem jednak wstać. Trochę ruchu, przygotowanie drewna do ogniska, potem ognisko i zrobiło się cieplej. Herbata rozgrzała mnie do końca 🙂 Odczuwając pierwsze objawy wychłodzenia po prostu trzeba się ruszać, nie leżeć i czekać bo raczej się nie poprawi szybko, o ile nie pogorszy.

Klub na dziko swego czasu zorganizował szkolenia z hipotermii. Niby rzeczy podstawowe ale warto uzupełnić swoją wiedzę i umiejętności. Pamiętajcie, że osoba cierpiąca na wychłodzenie może być owinięta w folię NRC maksymalnie 20 minut. Po upływie tego czasu zaczyna się proces skraplania wody pod folią, który po krótkim czasie niweluje korzyści z zastosowania folii NRC.

Zanim jednak poszliśmy spać mieliśmy ognisko (ilustracja 11). Biesiada scaliła grupę poprzez wspólne opowieści, wspólne pichcenie na ogniu, pieczenie ziemniaków, a przede wszystkim poprzez rozmowy. Łukasz Tulej wygłosił prelekcję nt. lęków, które nas dotykają każdego dnia (warto wysłuchać).

po puszczy kampinoskiej - przejście do Truskawki - Klub na Dziko
Ilustracja 11. Wspólne ognisko.

Następnego dnia musiałem szybciej opuścić grupę bo z chorymi kotami miałem wizytę u naszych wetek. Kiedy to piszę futra niestety nadal chorują.

Klub na Dziko

Klub na Dziko w Filii BOK przy ul.Estrady 112 – jeżeli jesteście zainteresowani to zapraszam do śledzenie strony intenetowej Filii BOK, a także naszej strony na Facebooku gdzie informacje o dzianiach Klubu na Dziko będziemy umieszczać natychmiast jak sami się dowiemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *